Wypowiedzi po Wigilijnym SuperOESie

 Kamil Krzeszkiewicz: „Zacznę od tego, że nasz start w Wigilijnym stał pod wielkim znakiem zapytania... Dzień przed startem było jeszcze dużo do zrobienia. No i nie do końca było wiadomo, czy wszystko ze sobą "zagra"... Gdy wróciłem w czwartek wieczorem do domu okazało się, że wszystko poszło gładko;) Maluszek był prawie gotowy. Pozostało tylko podpiąć instalacje halogenów i wyposażyć autko w niezbędne rzeczy do przejścia BK. Przed drugą skończyliśmy wszystkie prace. Wydawało się, że wszystko jest ok. 

 

Podróż do pracy przebiegła bezproblemowo. Po 16 w ogromnym korku ruszyłem na tor. Aż tu nagle na Kaponierze przy próbie wrzucenia jedynki poczułem jak oberwał się lewarek zmiany biegów. Wypadł wsteczny i pojawiły się problemy z płynną zmianą biegów. Jakoś dojechałem do Przeźmierowa, pomyślnie przeszedłem BK. Sprawy administracyjne również poszły gładko. Cały czas zastanawiałem się czy skrzynia da rade i jak poradzimy sobie bez wstecznego... Po odprawie ruszyliśmy na zapoznanie. Po pierwszym okrążeniu czułem się jak dziecko we mgle, nie ogarniałem trasy totalnie. Pilot porobił notatki i drugie kółko pojechaliśmy lepiej. Po zapoznaniu miałem mieszane uczucia co do sensowności mojego startu. Po pierwszym okrążeniu czasowym trochę się uspokoiłem. Pojechaliśmy poprawnie, bez żadnych ekscesów. Poprawialiśmy czasy z okrążenia na okrążenie. Rywalizacje zakończyliśmy na przedostatnim miejscu, ale nie to było najważniejsze;) Istotne było to, że dojechaliśmy cało. Jakby nie było mieliśmy najsłabsze auto w stawce;) Drugiego dnia jechało się o niebo lepiej. Udało się porobić kilka boków, jechaliśmy strasznie równo. Praktycznie w tych samych miejscach mieliśmy problemy ze zmianą biegów i niektóre fragmenty musieliśmy jechać z trójki... Co prawda brakowało umiejętności i mocy, ale dla nas najważniejsza była zabawa;) Był to nasz drugi SuperOES w karierze;) W tym udało się nie uszkodzić autka;) Nie możemy się już doczekać kolejnego.  Przy okazji chciałbym podziękować mojemu tacie za wkład włożony w przygotowanie maluszka, bo mimo choroby ogarnął cały temat, organizatorom za przygotowanie świetnej próby, a także fotografom za fajne ujęcia:) Wesołych Świąt i do zobaczenia w styczniu;)”

 

 

Marcin Niewczas: 

„Moje przygotowania do Wigilijnego SuperOESu zaczęły się w poniedziałek wieczorem, kiedy to razem z kolegami zabraliśmy się do zamontowania ‘elektrowni’ na samochodzie. Była to moja czwarta nocka i wiedziałem, że dodatkowe oświetlenie będzie niezbędne. Na samych lampach sie nie skończyło, ponieważ doszły kolejne modyfikacje i naprawy już zasłużonego Swifta. Samochód został złożony w czwartek wieczorem, czyli na ostatni moment. Dlatego że cały tydzień spędziłem w garażu, Wigilijny SuperOES nabrał trochę innego znaczenia dla mnie, ponieważ dużo czasu poświęciłem żeby wszystko było przygotowane. Czekałem na piątek by móc już w końcu wystartować.

Piątek, godzina 16, jestem już z moim pilotem na torze i starannie analizujemy mapkę trasu, bo w końcu po ciemku to tylko na nim mogę polegać. Trasa jak zwykle bardzo dobrze przygotowana, duża ilość zakrętów nie ułatwiała jazdy na czas w nocy, dodatkowe oświetlenie sprawdziło się w 100%.

Sobota, godzina 9. Wraz z pilotem jesteśmy na torze by poćwiczyć na torze przed startem w drugi dzień imprezy. Jeździmy na torze kartingowym by móc sprawdzić stan nawierzchni, pada deszcz i nie ułatwia nam to zadania bo tor jest mokry i trzeba wyczuć granicę przyczepności. Zaczynają się przejazdy próbne, wraz z pilotem znaliśmy już trasę z poprzedniego dnia, dlatego zaczęliśmy przejazd zapoznawczy w dość szybkim tempie, co spowodowało spotkanie z drzewem. Niestety, piasek i błoto nie pozwoliło wyprowadzić samochodu z poślizgu. Na szczęście szybko naprawiliśmy samochód i byliśmy gotów do wystartowania w próbach czasowych. Mogę powiedzieć, że warunki były ciężkie, padał deszcz, na trasie był piach i błoto, czasami bardzo wąsko i ciasno, dużo zakrętów. Czuję, że dużo się nauczyłem jeżdżąc w takich warunkach. Należą się też podziękowania i gratulacje za organizatorów za ciekawą i dobrze zorganizowaną próbę. Oraz dla wszystkich kibiców, których można było spotkać na trasie. Do zobaczenia w nowym roku!!! Wesołych Świąt

 

 

Marcin Grygiel: „Kolejna edycja Poznańskiego SuperOESu Wigilijnego za nami, mimo braku śniegu(którego tak wszyscy oczekiwali) i temperatur typowo jesiennych, atmosfera była miła i świątecznan(szczególne podziękowania dla Pani Agnieszki Kujawy za pyszne świąteczne pierniczki), myślę że SuperOES był udany a poziom zawodników coraz wyższy. Odwiedził nas też gang świętych mikołajów z prezentami i choinką. Trasa bardzo śliska i bardzo kręta, parę nawrotów, czyli to co kibice lubią najbardziej. Życzę wszystkim Spokojnych Świąt i do zobaczenia w przyszłym roku.”

 

 

Aleksander Żółtowski: „To był mój pierwszy wigilijny OES i dopiero czwarty w życiu. Przygotowania trzeba było zostawić sobie na ostatnią chwilę, gdyż pogoda stała pod dużym znakiem zapytania. Na nieszczęście prognoza sprawdziła się i nocny odcinek trzeba było przejechać w prawdziwie okropnych i niebezpiecznych warunkach. Potwierdziło się to podczas mojego pierwszego przejazdu gdy dogoniłem Subaru Imprezę, które chwilę później wjechało prosto w bandę źle oceniając, po której stronie barierki należy pokonać zakręt. Resztę nocnych odcinków przejechałem jadąc na pół gwizdka, starając się unikać błędów w obawie o samochód i czasy. Dzięki temu podejściu nocną część OESu udało się ukończyć na pierwszym miejscu w klasie, z kilkunastosekundową przewagą nad Maciejem Paczkowskim, z którym nawiązała się zacięta walka w rundzie dziennej. W ciągu dnia warunki na torze wydawały się nieco bardziej zmienne niż w nocy - być może dlatego, że było widać nawierzchnię. Z każdą kolejną próbą przybywało błota a na ostatniej próbie fragmenty toru - a w szczególności depo - zaczynały wysychać. Dwukrotnie byliśmy informowani na starcie o miejscach, w których znajduje się rozlany olej - raz na głównej prostej, drugi raz na kartingu gdzie dachował niedawno kupiony i wypożyczony na czas OESu samochód znajomego. W parku maszyn widać było także, że coraz więcej kierowców zawierało w trakcie prób przygodne znajomości z drzewami i barierkami.  Mi się na szczęście udało dojechać do mety w jednym kawałku a samochód po raz pierwszy nie sprawił żadnych problemów technicznych. Podsumowując, imprezę uważam za bardzo udaną i pomimo braku śniegu, świąteczną atmosferę tworzyło małe Subaru, którego właściciele do pomysłu świątecznego udekorowania swojego pojazdu podeszli z bardzo dużą... powagą. Tego, co ci panowie stworzyli nie da się opisać - to trzeba było zobaczyć.”

 

 

Jakub Michalak: „SuperOES Wigilijny był mega trudną imprezą i to nie tylko przez bardzo trudno techniczną trasę, ale przede wszystkim przez panujące warunki atmosferyczne.

Nie było chyba kierowcy, który nie popełniłby błędu i nie uszkodził samochodu. Oczywiście organizacja i atmosfera kolejnych zmagań na torze był znakomita, liczę na kolejny sponsoring ze strony Jubilera Plucińskiego i sprowadzenie DJ'a”

 

 

Michał Sobotko: "Witam wszystkich, podziękowania dla organizatorów za super imprezę, a dla uczestników za fajną atmosferę. Impreza fajna, auto w jednym kawałku, czasy takie sobie, ale i tak jest wyraźny postęp w porównania z VII SuperOES-em. Riko, dzięki za film, w końcu utnę dogadywania, że do Poznania to posiedzieć w kinie jeżdżę... Do zobaczenia na następnej imprezie. Pozdrawiam."

 

 

Marcin Piwoński: „SuperOES Wigilijny, dla mnie jedna z ważniejszych imprez w roku. Pod względem organizacyjnym jak zwykle perfekcja, trasa bardzo wymagająca, bo nie zawsze musi być mega szybko żeby było ciekawie i przyjemnie, kilka ciasnych i technicznych nawrotów dodawało odpowiedniego smaczku. Padający deszcz w czasie przejazdów skutecznie utrudniał kontakt z asfaltem, jazda na pograniczu przyczepności wymagała dużego skupienia, każdy nawet najmniejszy błąd kosztował cenne sekundy, na szczęście dobór opon okazał się wręcz idealny co w rezultacie przyczyniło się do mojego małego sukcesu i ostatecznie znalazłem się na 15 miejscu w generalce. Szkoda tylko śniegu, który najwyraźniej w tym roku o nas zapomniał, a mógł nieźle zamieszać w tym wigilijnym worku, no cóż może za rok. Pozdrawiam i do zobaczenia na kolejnych SuperOESach."

 

 

Łukasz Borowski: „To był najbardziej wymagający i techniczny SuperOES w jakim braliśmy udział! Piątkowy wieczór był strasznie ulewny, opony w ogóle nie trzymały, szykany były ustawione tak, że widoczne były w ostatnim momencie. Po kilku małych przygodach ukończyliśmy piątkową rywalizacje na 5 miejscu w klasyfikacji generalnej. W sobotę warunki nie poprawiły się. Również było ślisko, ale przynajmniej widoczność się znacznie poprawiła. Jechaliśmy szybko, równo i z dobrymi wynikami dojechaliśmy do samej mety. Ostatecznie ukończyliśmy rywalizacje na 3 miejscu w klasyfikacji generalnej. Cieszy mnie również to, że samochód dojechał cały do mety, bo z tego co było widać naprawdę różnie to bywało. Brawa dla organizatorów - naprawdę świetna robota!”

 

Wojciech Klimecki: „SuperOES Wigilijny to legenda, o której słyszałem już w lipcu na  II rundzie Yountimera, tym samym pierwszym moim Youngiem. Swoją zabawę zacząłem około maja tego roku kupując szaro czerwonego Swifta GTI z wielkimi nadziejami na pudło.

Życie szybko jednak pokazało, że jest więcej takich wariatów jak ja i droga do celu jest daleka. Przez te kilka imprez i kilka miesięcy zbierałem doświadczenie, pokorę i pieniążki na kolejne jazdy. Patrząc na wszystkie imprezy jakie dotychczas jechałem przyznaję ze ten SuperOES Wigilijny był jednym z najbardziej wymagających dla mnie. Można powiedzieć, że przeżyłem swój pierwszy raz… pod wieloma względami – po pierwsze nocna jazda w piątek była moją pierwszą taką imprezą, brak dodatkowych świateł, zauważanie w ostatniej chwili balotów i szykan, nauka określania odległości  - bezcenne. Po drugie pogoda, temperatura 4 stopnie, co chwilę jakiś deszczyk, szybka nauka na czym się nie powinno jeździć, kilka spinów, kapeć i… pierwsza stłuczka – halogen. ( nawrót przy klombach był pożeraczem, zderzaków, halogenów, felg, spojlerów). Ogólne wrażenia pomimo niewielkich strat, żalu złego wyboru opon i strasznych czasów są bardzo pozytywne, ludzie pozytywnie nakręceni i wspólna pasja to przepis na sukces. Faktycznie poznański SuperOES jest na bardzo wysokim poziomie co mnie cieszy, bo miałem wrażenie że niewiele się dzieje na torze Poznań poza WPP. Do zobaczenia na następnych OESach.”

 

Marcin Żołądkiewicz: „Oby więcej takich imprez, atmosfera rewelacyjna ,świetne próby. Mam jedynie nadzieję, że ktoś z zarządu AW bądź władz miasta Poznania się bardziej taką imprezą zainteresuje, bo to wstyd, że nikt prócz zainteresowanych o niej nie wie! Podziękowania dla organizatorów, wszystkich z obsługi imprezy, garstki świetnych kibiców oraz fotoreporterów.”

 

 

 

 

 

 

Wszelkie prawa zastrzeżone ® agniess.pl

Projekt i realizacja: bcube.pl